Kiedy skończyłam, poszłam do gabinetu Gaela.
Siedział za biurkiem zawalonym dokumentami. Obok niego stał szczupły mężczyzna w okularach, którego przedstawił jako Octavia Ríosa, swojego doradcę prawnego. Przy oknie czekał Damián, szef ochrony.
— Chcę znać całą prawdę — oznajmiłam.
Gael zamknął teczkę.
— Octavio, zostaw nas na chwilę.
Mężczyzna skinął głową i wyszedł. Damián pozostał przy drzwiach.
Gael otworzył szufladę i wyjął kolejne zdjęcie mojego ojca. Tym razem Rafael stał przed magazynem w porcie, a w tle widać było ciężarówkę z usuniętymi numerami rejestracyjnymi.
— Treviño nie tylko sprzedaje ludzi — wyjaśnił. — Kontroluje transporty, przekupuje urzędników i wykorzystuje legalne firmy do ukrywania pieniędzy. Dziewczęta są przewożone między domami, klubami i magazynami. Niektóre znikają bez śladu. Twój ojciec odkrył część tej sieci.
— Dlaczego nigdy nie przyszliście do nas?
— Przyszedłem. Dwa dni po jego śmierci. Twoja matka nie chciała ze mną rozmawiać. Uważała, że jestem jednym z ludzi, którzy sprowadzili na was nieszczęście. Nie mogłem jej winić.
Przypomniałam sobie nieznajomego mężczyznę stojącego kiedyś przed naszym domem. Matka kazała mi nie otwierać drzwi, a potem przez wiele dni płakała po nocach.
— Co stało się z dokumentami ojca?
— Część zniknęła. Część może nadal istnieć. Przez lata szukałem kopii. Teraz Treviño popełnił błąd, zabierając cię na aukcję. Zrobił to, ponieważ twój brat nie spłacił długu, a ktoś uznał, że możesz stać się wygodnym sposobem na odzyskanie pieniędzy.
Zacisnęłam pięści.
— Iván mnie sprzedał?
Gael milczał przez moment.
— Iván pożyczył pieniądze od ludzi Treviña. Kiedy nie mógł spłacić długu, zaproponowano mu układ. Powiedziano mu, że zabiorą cię tylko na jedną noc, żeby przestraszyć rodzinę i zmusić go do zapłaty. Nie wiem, czy naprawdę w to wierzył, czy po prostu chciał uwierzyć.
Poczułam, jak coś we mnie pęka.
Iván był moim bratem. Jako dzieci dzieliliśmy jeden koc podczas zimnych nocy, a kiedy ojciec zmarł, obiecałam matce, że nigdy go nie opuszczę. Potem zaczął grać. Najpierw drobne zakłady, potem pożyczki, kłamstwa i nieobecności. Zawsze mówił, że nad wszystkim panuje.
A ja zawsze chciałam mu wierzyć.
— Chcę go zobaczyć — powiedziałam.
Tego samego popołudnia Iván pojawił się przed bramą. Był pobity, miał rozciętą wargę i podkrążone oczy. Kiedy weszłam do ogrodu, opadł na kolana.
— Ximena, przepraszam. Przysięgam, nie wiedziałem, że oni naprawdę cię sprzedadzą.
Przez chwilę chciałam rzucić mu się na szyję. Zaraz potem miałam ochotę uderzyć go tak mocno, żeby poczuł choć część bólu, który mi zadał.
— Wiedziałeś, że jestem częścią tego układu? — zapytałam.
Spuścił głowę.
— Powiedzieli, że to tylko straszak. Że zabiorą cię na kilka godzin, a potem oddadzą, kiedy znajdę pieniądze. Myślałem, że zdołam wszystko naprawić.
— Zawsze myślisz, że zdążysz naprawić wszystko później!
Mój krzyk odbił się echem od kamiennej ściany.
— A jeśli ktoś mnie skrzywdził? Jeśli nigdy bym nie wróciła? Co wtedy zrobiłbyś mamie? Co powiedziałbyś jej, kiedy zapytałaby, gdzie jest jej córka?
Iván zakrył twarz dłońmi.
— Nie wiem.
— Właśnie. Nie pomyślałeś.
Gael zorganizował spłatę długu przez pośrednika, aby ludzie Treviña nie mieli już nad nami bezpośredniej kontroli. Nie zrobił tego jednak za darmo w sensie odpowiedzialności. Iván musiał podjąć legalną pracę, rozpocząć terapię uzależnienia od hazardu i zerwać kontakty z dawnymi wspólnikami. Damián pomógł mu znaleźć zatrudnienie w warsztacie należącym do jednego ze znajomych Gaela.
— Nie oczekuj, że jej przebaczenie będzie częścią umowy — powiedział Damián, gdy odprowadzał go do bramy. — To nie ty ustalasz warunki.
Iván skinął głową.
Przez następne dni starałam się zrozumieć, co powinnam zrobić. Gael nie naciskał. Nie pytał, czy już mu ufam, nie wymagał wdzięczności i nie przypominał o pieniądzach wydanych na aukcji. Kiedy nie mogłam spać, Teresa przynosiła mi herbatę. Kiedy chciałam być sama, wszyscy zostawiali mnie w spokoju.
Jednak w nocy wracały obrazy sali, obcych dłoni i młotka uderzającego o stół.
Pewnego wieczoru siedziałam w gabinecie z Octaviem, przeglądając kopie starych dokumentów. Nagle przypomniałam sobie słowa Palomy.
Zielona księga.
Mówiła o niej szeptem, zanim rozdzielono nas na aukcji. Ukrywała ją podobno za lustrem w gabinecie Baltasara. Miały się w niej znajdować nazwiska kupujących, trasy transportów i informacje o przekupionych urzędnikach.
— Jeśli ta księga istnieje, może wskazać pozostałe miejsca przetrzymywania kobiet — powiedziałam.
Octavio natychmiast spojrzał na Gaela.
— To zmienia sytuację. Prokuratura federalna od miesięcy próbuje zdobyć dokumenty łączące Treviña z konkretnymi przestępstwami. Same zeznania bywają niewystarczające, zwłaszcza kiedy świadkowie są zastraszani.
Gael zacisnął szczękę.
— Skontaktuj się z prokurator Sofíą Valdés. Przekaż jej wszystko, co mamy. Żadnych działań bez jej zgody.
— Pojadę z wami — powiedziałam.
— Nie — odpowiedział natychmiast.
— Wiem, gdzie mogą być dziewczyny.
— Ximeno, to nie jest bezpieczne.
— Itzel ma siedemnaście lat. Paloma i Marisol wiedzą, jak wyglądają korytarze i gdzie znajdują się pomieszczenia, których nie ma na planach. Jeśli zmienili dziewczynom pokoje, ktoś musi rozpoznać ich głosy. Ja mogę pomóc.
Gael wstał od biurka.
— Nie będę ryzykował twojego życia.