— Złamałeś rozkaz, żeby mnie ocalić.
Poprawił temblak na ramieniu.
— Rozkaz był niewłaściwy.
Elena ostrożnie go objęła.
Darío czekał na nią przed salą. Nie zapytał, o czym rozmawiali.
Kiedy wypisano ją ze szpitala, Elena zdecydowała, że przez jakiś czas zamieszka w osobnym domu. Zgodziła się na ochronę, zatrzymała wszystkie swoje dokumenty i zażądała, by każda zmiana dotycząca jej bezpieczeństwa była wcześniej konsultowana bezpośrednio z nią.
Darío dotrzymał słowa.
Musiał również odpowiedzieć na pytania dotyczące ludzi, których ukarał, szukając rzekomego informatora. Szkody, które wyrządził, dotyczyły znacznie większej liczby osób niż tylko jego małżeństwa. Elena nie pozwoliła mu ukrywać tego wszystkiego za własnym cierpieniem.
Minęło kilka tygodni, zanim zaprosiła go na kolację.
Na kuchence stał garnek z zupą, a deszcz uderzał o szyby. Darío przyszedł bez kwiatów. Przyniósł tylko obrączkę, którą tamtej nocy zostawiła na podłodze.
Położył ją na stole.
— Nie przyszedłem prosić, żebyś znowu ją założyła.
Elena przez chwilę obracała ją w palcach, po czym zacisnęła na niej dłoń. Następnie odłożyła ją z powrotem na stół.
— Wciąż cię kocham. Ale to nie znaczy, że zapomniałam, co mi powiedziałeś.
— Wiem.
Wskazała krzesło naprzeciwko siebie.
Jedli powoli. Kiedy Elena zaczęła opowiadać, jak zapamiętała tamtą noc, Darío odłożył łyżkę i wysłuchał jej do samego końca.
Obrączka leżała na stole, w zasięgu jej ręki. Żadne z nich nie próbowało jej przesunąć.
Przy pożegnaniu Elena przyciągnęła go za koszulę i delikatnie pocałowała. Potem oparła czoło o jego czoło.
— Jutro możesz przyjść. Musimy jeszcze dużo porozmawiać.
Darío skinął głową, nie wypuszczając jej dłoni ze swojej.