— Ten list nie wyjaśnia, o jaką sprawę chodzi — odpowiedziała ostrożnie Valentina.
— Mateo odkrył, że w firmie mojego ojca nie zgadzają się pewne przepływy pieniędzy. Chciał z nim porozmawiać. Zginął, zanim zdążył to zrobić.
Mateo był architektem. Pracował przy projektach mieszkaniowych realizowanych przez firmę budowlaną Rodriga i kontrolował płatności związane z inwestycjami.
Planowali wziąć ślub w grudniu.
Wstępny raport opisywał śmierć Matea jako wypadek drogowy. Isabela nie potrafiła jednak pogodzić tej wersji z rozmową, którą odbyli zaledwie kilka dni wcześniej. Mateo martwił się podejrzanymi fakturami. Mówił, że od miesięcy ktoś pobiera pieniądze za prace, które nigdy nie zostały wykonane.
Po pogrzebie opowiedziała o wszystkim ojcu.
Rodrigo odparł, że to nie czas na szukanie wyjaśnień, i kazał jej odpocząć.
— Mówił do mnie tak, jakbym nie wiedziała, co mówię.
Kilka miesięcy później, szukając w jego gabinecie dokumentów potrzebnych do załatwienia pewnej formalności, natknęła się na list.
Zrobiła mu zdjęcie.
Od tamtej pory każda próba zbliżenia się ojca wydawała jej się grą pozorów. Zastanawiała się, czy obejmują ją te same ręce, które pozwoliły zginąć mężczyźnie, za którego miała wyjść za mąż.
Valentina usiadła naprzeciwko niej.
— Nie wiem, co się wydarzyło. Nie powiem ci, że się mylisz, nie wysłuchawszy cię. Ale nie mogę też obiecać, że ten list dowodzi tego, co podejrzewasz.
Isabela rozpłakała się.
— Od czterech miesięcy czekam, aż ktoś mi to powie. Coś innego niż to, że wszystko sobie uroiłam.
Valentina zapytała, czy może porozmawiać z Rodrigiem, na razie nie pokazując mu fotografii. Isabela zawahała się, ale w końcu się zgodziła.
— Chcę wiedzieć, co odpowie.
Rodrigo przyjął Valentinę w gabinecie jeszcze tego samego popołudnia. Na biurku leżały otwarte teczki, a obok stała nietknięta filiżanka kawy.
Kiedy usłyszał, co podejrzewa jego córka, zdjął okulary.
— Ona myśli, że ja…
Nie dokończył.
Valentina nie pomyliła jego bólu z dowodem niewinności.
— Ona potrzebuje wyjaśnień, proszę pana. Nie kolejnego zapewnienia, że ma się uspokoić.
Rodrigo otworzył szufladę i wyjął teczkę.
Mateo rzeczywiście do niego dzwonił. Poprosił o spotkanie, podczas którego chciał przedstawić nieprawidłowości w rozliczeniach. Umówili się na poniedziałek.
Zginął w poprzedni piątek.
Po pogrzebie Rodrigo zaczął sprawdzać firmowe rachunki. Odkrył, że za częścią podejrzanych płatności stali dostawcy powiązani z jego wspólnikiem, Ernesto Palafoxem, który od osiemnastu lat odpowiadał za finanse firmy.
List sfotografowany przez Isabelę był częścią dokumentacji, którą Rodrigo zaczął gromadzić. Ernesto przesłał mu go, przedstawiając jako potwierdzenie dyskretnego zakończenia problemu z dostawcami. Dopiero później, gdy Rodrigo odkrył kolejne nieprawidłowości, zaczął podejrzewać, że list może oznaczać coś zupełnie innego.
Skontaktował się z niezależnym prawnikiem i audytorem.
Wciąż nie znał całej prawdy.
— Ernesto ma znajomości zarówno w firmie, jak i poza nią — powiedział. — Bałem się go oskarżyć, nie mając dowodów, które mogłyby to potwierdzić.
— A dlaczego nie powiedział pan córce, że sam ma wątpliwości?
Rodrigo spojrzał w stronę korytarza.
— Myślałem, że ją chronię.
— Ona uznała, że chroni pan jego.
Te słowa odebrały mu mowę.
Tego wieczoru wszedł do pokoju Isabeli z pustymi rękami.
Zapytał, czy może usiąść.
Opowiedział jej o telefonie od Matea, podejrzanych fakturach i specjalistach, którzy analizowali dokumenty. Nie żądał, by mu uwierzyła. Zaproponował, że pokaże jej wszystko i umożliwi bezpośrednią rozmowę z prawnikiem.
Isabela słuchała, nie odrywając od niego wzroku.
— Dlaczego zostawiłeś mnie z tym samą?
Rodrigo pochylił się do przodu.
— Bo nie potrafiłem z tobą rozmawiać. A potem było mi wstyd, że tak długo zwlekałem.
Dziewczyna rozpłakała się z gniewu i bólu. Ojciec nie próbował jej uciszać.
Kiedy pozwoliła mu wziąć się za rękę, on również zaczął płakać.
Następnego dnia Isabela przekazała fotografię prawnikowi. Wznowiła rozmowy z terapeutą i zgodziła się aktywniej uczestniczyć w swoim powrocie do zdrowia. Niektóre dni przynosiły poprawę apetytu, inne były tak trudne, że ledwo potrafiła prowadzić rozmowę.
Jej ojciec zaczął wchodzić do pokoju bez udawania, że ma do załatwienia jakąś pilną sprawę.
Ernesto zauważył, że Rodrigo zażądał dodatkowych dokumentów i zaczął ograniczać dostęp do firmowych danych.
Najpierw zadzwonił z pretensjami. Potem w domu pojawiło się dwóch mężczyzn.
Rozmawiali z Rodrigiem w holu. Valentina znajdowała się w sąsiednim korytarzu i usłyszała, że wspominają o Isabeli. Włączyła nagrywanie w telefonie.
— Byłoby wielką tragedią, gdyby pańska córka znów musiała kogoś stracić — powiedział jeden z mężczyzn. — Już widziała, jak kończą ludzie, którzy wtrącają się w sprawy, których nie rozumieją.
Valentina poczuła, jak lodowacieją jej dłonie.
Tym razem nie chodziło już o dwuznaczny list, który można było różnie interpretować.
CZĘŚĆ 3
Gdy mężczyźni wyszli, Valentina opuściła korytarz i pokazała Rodrigowi nagranie.
Wysłuchał go do końca, nie przerywając.
Pierwsze, co zrobił, to spojrzał w stronę schodów.
Isabela stała na górze obok Consuelo. Słyszała głosy, choć nie rozróżniała słów.
— Co się stało? — zapytała.
Rodrigo już miał odpowiedzieć, że nic.
Jednak się powstrzymał.
— Przyszli nam grozić. Zadzwonię do prawnika i poproszę o ochronę. Wszystko ci wyjaśnię.
Isabela mocniej zacisnęła dłoń na podłokietniku wózka.