Spojrzałam na Daniela, który czekał na mnie przy samochodzie. Zrozumiał, że miłość oznacza również umiejętność bronienia tego, co wspólnie się buduje.

Moja mama nie wyrzuciła na ulicę bezradnej kobiety. Odmówiła jedynie osobie, która miała własne środki, prawa do życia na koszt cudzej hojności.

Dzięki tamtemu jednemu słowu — „nie” — wszyscy nauczyliśmy się mówić prawdę.