Nie towarzyszyły jej kamery ani asystenci.
Poprosiła o tamales, po czym spojrzała na zdjęcie dwóch młodych piosenkarek.
— Próbowałam śpiewać drugą zwrotkę — powiedziała. — Nigdy nie wychodzi mi tak jak tobie.
Moja matka odłożyła chochlę na stół.
— Nie wychodzi ci, bo nigdy nie była twoja.
Estela wyjęła pieniądze.
Rosa przyjęła tylko tyle, ile kosztowały tamales, a resztę oddała jej bez wahania.
— Nigdy więcej nie przynoś kopert, żeby kupować czyjeś milczenie.
Estela zjadła posiłek w milczeniu.
Moja matka wróciła do pracy. Nie obrażała jej, ale też jej nie przytuliła.
Nie potrzebowała zemsty. Wystarczyło jej, że już nigdy nie pozwoli odebrać sobie własnego głosu.
Wciąż nie wiem, czy moje małżeństwo przetrwa.
Wiem jednak jedno: moja matka przestała spuszczać głowę, a piosenka, którą próbowano pogrzebać, w końcu zabrzmiała głośniej niż sława, pieniądze i strach.