Ruszyłam przed siebie, trzymając teczkę z dokumentami blisko piersi. Nie wiedziałam, kim będę za rok. Nie wiedziałam, czy dostanę się na wymarzoną specjalizację ani jak potoczy się moje życie uczuciowe.
Po raz pierwszy ta niewiedza nie wydawała mi się zagrożeniem.
Była obietnicą.
Bo odejście z relacji nie zawsze oznacza utratę rodziny. Czasami oznacza, że wreszcie przestajesz tracić samą siebie.
A kiedy już odzyskasz siebie, nikt nie może ci wmówić, że spokojne życie jest czymś, na co musisz sobie zasłużyć kolejnymi poświęceniami.
Nie musiałam zniszczyć ich rodziny. Musiałam tylko przestać pozwalać, by niszczyli mnie.