Nie znałam szczegółów i nie miałam zamiaru oskarżać męża na podstawie plotek.
Pamiętałam jednak wiadomości, które Sergio kilka miesięcy wcześniej przesłał na wspólny adres e-mail, żebym wydrukowała mu dokumenty w domu. Nadal miałam dostęp do tych wiadomości, bo zostały przesłane na skrzynkę, z której oboje korzystaliśmy.
Wśród załączników znajdowały się potwierdzenia wydatków, których nie potrafiłam dopasować do jego wyjaśnień. Niektóre kwoty wyglądały inaczej niż sumy, które wcześniej pokazywał mi w rozmowach o zwrocie kosztów. Nie wiedziałam, czy doszło do nieprawidłowości, ale rozbieżności były wystarczająco wyraźne, by je udokumentować.
Pokazałam wszystko Renacie.
— Nie próbuj prowadzić własnego śledztwa w jego firmie — ostrzegła mnie. — Nie zaglądaj do kont, do których nie masz uprawnień. Przekaż mi wyłącznie materiały, które już posiadasz, a jeśli istnieją podstawy do zgłoszenia nieprawidłowości, odpowiednie osoby same zdecydują, co z nimi zrobić.
Tak właśnie postąpiłam.
Nie napisałam do pracodawcy Sergio z żądaniem zwolnienia go. Nie zadzwoniłam do jego przełożonych. Nie próbowałam wywoływać skandalu.
Po prostu pozwoliłam dokumentom mówić za siebie.
W tym samym czasie Ofelia nadal dzwoniła.
Pewnego popołudnia odebrałam telefon, ponieważ chciałam, żeby przestała próbować kontaktować się ze mną przez nieznane numery.
— Jeśli rozwiedziesz się z moim synem, odejdziesz z tym, co miałaś na sobie, zanim weszłaś do tej rodziny! — krzyknęła zamiast przywitania. — To mieszkanie należy do Sergio. Niczego nie dostaniesz.
Pozwoliłam jej mówić.
— A kaucja za wynajem? — zapytałam spokojnie. — Połowa została przelana z mojego rachunku.
— Zapomnij o tych pieniądzach! — wrzasnęła. — I przestań szukać rzeczy, które cię nie dotyczą.
Zamilkłam na moment.
Potem zadałam jedno pytanie.
— Na przykład budynku w Tlaquepaque?
Po drugiej stronie zapadła cisza.
Nie krótka, niezręczna pauza, którą można wypełnić kolejnym krzykiem.
Prawdziwa cisza.
Minęło pięć sekund, zanim Ofelia odzyskała głos.
— Kto ci o tym powiedział?
Nie odpowiedziałam. Zakończyłam rozmowę, a następnie przekazałam Renacie zapis połączenia i okoliczności jego uzyskania. Nie interesowało mnie, czy moja teściowa będzie próbowała zaprzeczać własnym słowom.
Wystarczyło, że usłyszała nazwę miejsca, które przez lata trzymała przede mną w tajemnicy.
Tego wieczoru Sergio wrócił do mieszkania blady jak ściana.
Nie zdjął nawet od razu marynarki. Zatrzymał się w przedpokoju i spojrzał na mnie tak, jakby już wiedział, że nie zdoła wymyślić wystarczająco dobrego wyjaśnienia.
— Co powiedziałaś mojej matce?
Siedziałam przy stole i porządkowałam dokumenty.
— Wspomniałam o jednym adresie.
— Nie masz prawa mieszać się w sprawy mojej rodziny!
Podniosłam wzrok.
— Miałam prawo wiedzieć, gdzie trafiło 480 tysięcy pesos, które ci pożyczyłam?
Sergio uderzył dłonią w blat.
— To był prywatny układ między nami! Byliśmy parą!
— Właśnie. Pożyczyłam ci pieniądze. Mam potwierdzenia przelewów. Mam też wiadomości, w których obiecujesz, że je oddasz.
— Nie rozumiesz całej sytuacji!
— To ją wyjaśnij.
Otworzył usta, ale nie powiedział niczego konkretnego.
Po raz pierwszy widziałam, jak jego gniew ustępuje miejsca prawdziwemu strachowi. Do tej pory był przyzwyczajony, że kiedy podnosi głos, ja zaczynam się tłumaczyć. Kiedy oskarża mnie o brak lojalności, natychmiast próbuję udowodnić, że jestem dobrą żoną. Kiedy mówi, że rodzina potrzebuje pomocy, rezygnuję z własnych planów.
Teraz nie było już niczego, co mógłby wykorzystać.
Trzy dni później Sergio został wezwany na spotkanie z działem kadr.
Nie znałam jego dokładnego przebiegu. Wiedziałam jedynie, że w ramach audytu firma badała wielokrotne korzystanie z serwisów bukmacherskich na urządzeniach służbowych podczas pracy oraz niezgodności w dokumentacji wydatków. Do czasu zakończenia postępowania wewnętrznego ograniczono mu dostęp do systemów.
Nie miałam podstaw, by twierdzić, że wszystkie zarzuty zostały już potwierdzone. Nie musiałam jednak wiedzieć więcej. Pracodawca prowadził własną procedurę, a ja nie byłam jej stroną.
Sergio wrócił do domu bez krawata. Miał podkrążone oczy i wyglądał tak, jakby nie spał od wielu godzin.
Na stole czekała na niego koperta z dokumentami przesłanymi w ramach postępowania rozwodowego.
Otworzył ją na stojąco.
W środku znajdował się wniosek o rozwód, dokumentacja dotycząca pożyczki oraz roszczenia związane z rozliczeniem kaucji za mieszkanie i innymi kwotami, które Renata uznała za uzasadnione do negocjacji.
Sergio spojrzał na mnie.
— To ty zrobiłaś to wszystko?
Wyszłam z gabinetu z walizką w dłoni.
— Nie. Ty zrobiłeś to wszystko. Ja po prostu przestałam cię osłaniać.
— Możemy to naprawić — powiedział szybko. — Porozmawiamy z mamą. Zwrócę ci pieniądze. Nie musisz od razu niszczyć małżeństwa.
— Porozmawiamy o tym przez prawników.
Jego wzrok przesunął się na walizkę.
Dopiero teraz zrozumiał, że nie grożę odejściem. Wynajęłam już inne mieszkanie. Ustaliłam, gdzie będę mieszkać, zabrałam rzeczy osobiste i zabezpieczyłam dokumenty.
— A moja mama? — zapytał, jakby od tego pytania wszystko miało zależeć.
Zatrzymałam się przy drzwiach.
— Twoja mama mnie uderzyła, Sergio. Widziałeś to. Nie stanąłeś w mojej obronie. Potem odkryłam, że zdradzałeś mnie od nocy naszego ślubu i że wykorzystałeś moje pieniądze do inwestycji, którą ukryłeś na nazwisko swojej matki. Nie będę już chronić was przed konsekwencjami waszych decyzji.
Położyłam na stole kopię nagrania rozmowy z Ofelią.