Rodrigo musiał odpowiedzieć za pieniądze, które przyjął.

A ja zachowałam swoją kwiaciarnię.

Nie wiedziałam, co stanie się z moim małżeństwem ani ile czasu zajmie mi odzyskanie wszystkich pieniędzy wydanych na przeprowadzkę.

Jednego byłam jednak całkowicie pewna.

Wolałam zmierzyć się ze strachem przed rozpoczęciem wszystkiego od nowa, niż żyć ze świadomością, że moja własna rodzina może odebrać mi wszystko tylko dlatego, że nigdy nie miałam odwagi powiedzieć „nie”.

Bo rodzina powinna być miejscem, w którym znajdujemy wsparcie, a nie miejscem, w którym musimy nieustannie walczyć o prawo do zachowania tego, co należy do nas.