I dzięki tym dwudziestu minutom wciąż żyjemy i możemy opowiedzieć tę historię.
Czasami ludzie, których kochamy najbardziej, nie ratują nas wielkimi poświęceniami ani bohaterskimi czynami.
Czasami ratują nas po prostu prosząc, żebyśmy się zatrzymali i kupili kwiaty.
I jeśli czegoś nauczyłem się z tamtego popołudnia, to tego: żaden spadek, żaden dług, żadna ambicja nie jest warta więcej niż życie tych, którzy nas kochają.
Chciałbym, żeby mój syn to zrozumiał zanim spróbował zniszczyć własną rodzinę.