— Życzymy pani przyjemnego pobytu, pani Vance.
Przez moment chciałam go poprawić.
Nie chciałam już nosić tego nazwiska.
Ale jeszcze nie nadszedł czas na takie zmiany.
Zanim poszłam spać, zadzwoniłam do Sarah.
— Co teraz?
— Jutro rano zajmiemy się formalnościami dotyczącymi wspólnego majątku. Skontaktujemy się z bankiem, zabezpieczymy dokumentację i przeanalizujemy wszystkie transakcje związane z Oceanview Holdings. Będziemy również potrzebować pełnej dokumentacji dotyczącej apartamentu.
— A Mia?
— Jeżeli jest zaangażowana finansowo, będziemy musieli ustalić jej rolę w całym przedsięwzięciu. Na razie proszę się z nią nie kontaktować.
Skinęłam głową, chociaż Sarah nie mogła tego zobaczyć.
— Dobrze.
— Olivia?
— Tak?
— Wiem, że to trudny moment, ale proszę pamiętać, że nie musi pani podejmować żadnych decyzji pod wpływem emocji. Ma pani prawo odzyskać kontrolę nad własnym życiem.
Po raz pierwszy tego dnia poczułam, że ktoś naprawdę mnie rozumie.
W poniedziałek rano nasz zespół prawny rozpoczął działania związane z zabezpieczeniem majątku. Bank został poinformowany o podejrzanych transakcjach, a dokumentacja Oceanview Holdings trafiła do szczegółowej analizy.
Sarah przygotowała kolejne pisma, Marcus przekazał pełny raport, a Daniel dostarczył szczegółowe zestawienie wszystkich przelewów.
W ciągu kilku dni okazało się, że proceder był znacznie bardziej rozbudowany, niż początkowo przypuszczałam.
Nie chodziło wyłącznie o raty kredytu i opłaty administracyjne za apartament. Pieniądze z naszego wspólnego rachunku finansowały również prywatne wydatki Liama, jego podróże do Miami, zakupy oraz koszty utrzymania Mii.
Co więcej, Eleanor regularnie otrzymywała przelewy z konta spółki.
To, co przez lata przedstawiali jako zwykłe rodzinne wydatki, okazało się starannie zorganizowanym systemem wykorzystywania mnie finansowo.
Wkrótce otrzymałam wiadomość od Mii.
„Olivia, proszę, odbierz telefon. Musimy porozmawiać. Nie znasz całej prawdy”.
Przez chwilę patrzyłam na ekran.
Potem odpisałam:
„Znam wystarczająco dużo”.
Telefon zadzwonił niemal natychmiast.
Odebrałam.
— Olivia! — Mia zaczęła mówić szybko, niemal płacząc. — Błagam, pozwól mi wyjaśnić.
— Słucham.
— To nie miało tak wyglądać.
— A jak miało wyglądać, Mia? Miałaś urodzić dziecko mojego męża, mieszkając w apartamencie opłacanym moimi pieniędzmi, a ja miałam nadal wysyłać ci życzenia urodzinowe?
— Nie chciałam cię skrzywdzić.
Zaśmiałam się gorzko.
— Wiesz, co jest najgorsze? Nie to, że spałaś z moim mężem. Nie to, że zaszłaś w ciążę. Najgorsze jest to, że siedziałaś ze mną w szpitalu, kiedy straciłam dziecko, i trzymałaś mnie za rękę. Patrzyłaś, jak płaczę, i doskonale wiedziałaś, że nosisz dziecko Liama.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Bałam się — wyszeptała w końcu.
— Ja też się bałam. Ale mimo wszystko nie zrobiłam tego, co ty.
— Liam powiedział mi, że wasze małżeństwo praktycznie nie istnieje. Twierdził, że żyjecie osobno, że jesteś zainteresowana wyłącznie karierą…
— I naprawdę w to uwierzyłaś?
— Tak…
— A kiedy przestałaś?
Nie odpowiedziała.
— Mia, byłaś moją przyjaciółką. Znałaś mnie lepiej niż większość ludzi. Wiedziałaś, ile znaczyło dla mnie to małżeństwo. Wiedziałaś, jak bardzo pragnęłam dziecka. I mimo wszystko zdecydowałaś się wejść do mojego życia i odebrać mi wszystko, co mogłaś.
— Olivia, proszę…
— Nie dzwoń do mnie więcej. Wszystkie sprawy finansowe i prawne załatwisz przez moją adwokatkę.
Rozłączyłam się.
Nie płakałam.
Nie dlatego, że nie bolało.
Po prostu nie zamierzałam już poświęcać kolejnych łez ludziom, którzy nie mieli nawet odwagi powiedzieć mi prawdy.
Przez następne tygodnie moje życie zaczęło powoli wracać do normalności.
W pracy otrzymałam ogromne wsparcie od mojej przełożonej, Victorii Hayes, która po poznaniu sytuacji zaproponowała mi kilka dni urlopu.
— Nie musisz nikomu niczego udowadniać, Olivia — powiedziała podczas jednego ze spotkań. — Wiem, jak ciężko pracujesz. Teraz zadbaj przede wszystkim o siebie.
Wróciłam do biura po kilku dniach.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było dokończenie raportu finansowego.
Drugą — usunięcie wspólnych kart płatniczych z mojego portfela.
Trzecią było przygotowanie dokumentów niezbędnych do zmiany nazwiska po rozwodzie, kiedy tylko nadejdzie odpowiedni moment.
Liam próbował jeszcze kilka razy się ze mną skontaktować.
Najpierw wysyłał wiadomości z przeprosinami. Potem pisał, że tęskni. Następnie próbował przekonać mnie, że Eleanor zmanipulowała go i że sam również padł ofiarą całej sytuacji.
Nie odpowiadałam.
Pewnego wieczoru otrzymałam jednak kolejną wiadomość.
„Liv, jestem gotów zrobić test DNA. Chcę, żebyś wiedziała, że to dziecko nic dla mnie nie znaczyło. Kochałem tylko ciebie”.
Usunęłam ją bez odpowiedzi.
Człowiek, który potrafił zdradzać mnie przez siedem miesięcy, kłamać mi prosto w oczy i wykorzystywać moje pieniądze, nie miał już prawa decydować, co powinnam czuć.
W kolejnych miesiącach postępowanie rozwodowe i sprawy dotyczące podejrzanych transakcji toczyły się swoim tempem.
Oceanview Holdings przestała być dla nich wygodną kryjówką. Konieczne stało się wyjaśnienie źródeł finansowania nieruchomości, przelewów oraz wszystkich zobowiązań spółki. Liam musiał zmierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji, a Eleanor straciła dostęp do pieniędzy, którymi przez lata dysponowała dzięki mojej naiwności.
Apartament w Miami ostatecznie stał się przedmiotem postępowania majątkowego. Ustalenie, jak podzielić nieruchomość i odzyskać środki wykorzystane na jej zakup oraz utrzymanie, wymagało dalszych działań prawnych.
Jedno było jednak pewne.
Nie zamierzałam już pokrywać żadnych wydatków tej rodziny.