Valeria pobladła.
— To niemożliwe — wyszeptała.
Śledczy wyjaśnił, że nie można jeszcze przypisać autorstwa Héctorowi. Dokument wymagał dalszych badań.
Wtedy zadzwonił telefon mojej żony.
Na ekranie pojawiło się nazwisko ojca.
Nie odebrała. Po chwili przyszła wiadomość głosowa. Odtworzyliśmy ją w obecności prawniczki.
Głos Héctora był spokojny. Zbyt spokojny.
— Valeria, dałem ci trzy lata, żebyś udowodniła, po której jesteś stronie. Teraz wiem, że wybrałaś Nicolása. Od dziś poniesiesz konsekwencje tej decyzji.
Valeria odłożyła telefon na stół.
— Przez trzy lata myślałam, że jeśli będę wystarczająco posłuszna, pozwoli mi żyć własnym życiem — powiedziała.
Usiadłem obok niej.
— A czego teraz chcesz?
Spojrzała na mnie.
— Chcę móc zamknąć drzwi, nie myśląc, że ktoś zaraz przyjdzie mnie ukarać.
Nie powiedziałem, że wszystko jest już rozwiązane. Nie było. Groźby nadal należało traktować poważnie, a dochodzenie dopiero się rozpoczynało.
W kolejnych dniach zawiesiłem wszelkie bezpośrednie negocjacje z firmami Héctora. Moi wspólnicy przeanalizowali zawarte umowy, abyśmy mogli wywiązać się ze zobowiązań prawnych, nie przekazując jednocześnie nowych informacji operacyjnych.
Zleciłem również niezależny audyt usług ochroniarskich. Okazało się, że jeden z nadzorców otrzymywał nietypowe prośby dotyczące naszych obiektów. Nie chciałem jednak oskarżać wszystkich pracowników tylko dlatego, że ktoś wykorzystał ich stanowiska.
Policja zbierała zeznania ochroniarzy, sprawdzała dokumenty używane podczas próby wejścia na teren posesji i występowała o informacje dotyczące przedsiębiorstw powiązanych z Rubénem Leivą.
Materiały Valerii pozwoliły ustalić, które transakcje wymagają szczegółowej kontroli. Nie mogliśmy jeszcze twierdzić, że każda z nich była nielegalna. Wiedzieliśmy jednak, że istnieją płatności i wiadomości wymagające wyjaśnienia.
Héctor przestał odbierać telefony, gdy jego nazwisko zaczęło pojawiać się w dokumentach związanych z postępowaniem.
Esteban przestrzegł mnie, żebym nie traktował milczenia osoby objętej dochodzeniem jak przyznania się do winy.
Podczas jednego ze spotkań z prawnikami Valeria opowiedziała mi o czymś, o czym wcześniej nie miałem pojęcia.
Miesiąc przed tamtym wieczorem poprosiła Beatriz o pomoc w opuszczeniu naszego domu. Chciała znaleźć bezpieczne miejsce, z którego mogłaby opowiedzieć mi całą prawdę.
Matka odpowiedziała, że najpierw musi porozmawiać z Héctorem.
— Następnego dnia ojciec zapytał, czy zamierzam go porzucić — wspominała. — Przestraszyłam się i udawałam, że nic się nie wydarzyło.
Zrozumiałem wtedy, dlaczego tamtego poranka tak bardzo drżała, gdy ojciec pocałował ją w czoło. Nie był to dla niej gest czułości. Było to przypomnienie, że on uważał się za człowieka kontrolującego nawet jej myśli.
Zgodnie z zaleceniami specjalistów przestaliśmy zmuszać ją do opowiadania wszystkiego od początku do końca. Niektóre pytania powodowały, że przez całą noc nie mogła zasnąć.
Ja również rozpocząłem spotkania z psychologiem. Trudno było mi zaakceptować, że przez lata podejmowałem decyzje na podstawie niepełnego obrazu naszego małżeństwa.
Pewnego wieczoru wyjąłem z szuflady dokumenty rozwodowe.
Valeria spojrzała na pierwszą stronę.
— Jeśli nadal chcesz je podpisać, nie będę cię powstrzymywać — powiedziała.
— Chcę wiedzieć, czego ty pragniesz.
— Chcę cię poznać bez mojego ojca stojącego pomiędzy nami.
— To nie oznacza, że musimy zostać małżeństwem za wszelką cenę.
— Wiem. Ale po raz pierwszy chcę spróbować podjąć decyzję razem z tobą.
Schowałem dokumenty do szuflady. Nie zniszczyłem ich i nie wymagałem od niej żadnej obietnicy.
Zaczęliśmy od małych rzeczy.
Wspólnych śniadań, jeśli oboje mieliśmy na nie ochotę. Pytania, zanim weszliśmy do pokoju drugiej osoby. Spacerów, podczas których nie rozmawialiśmy o firmie ani o śledztwie.
Dowiedziałem się, że Valeria nie znosi kolendry. Odkryłem też, że maluje oświetlone okna, ponieważ wyobraża sobie domy, w których ludzie nie boją się wracać.
Ona z kolei poznała moje przyzwyczajenia. Wiedziała już, że kiedy nie mogę zasnąć, gotuję chilaquiles, i że mam absurdalny lęk przed głębokimi basenami.
Pewnego dnia roześmiała się, gdy zobaczyła, jak omijam brzeg naszego basenu.
— Przecież masz basen we własnym domu!
— Właśnie dlatego zawsze siedzę jak najdalej od wody.
Jej śmiech był dla mnie czymś niezwykłym. Przez lata słyszałem głównie jej westchnienia i ciche odpowiedzi. Teraz zaczynałem poznawać kobietę, którą być może kochałem, ale której nigdy naprawdę nie miałem okazji poznać.
Nie oznaczało to, że wszystkie trudności zniknęły. Nadal zdarzały się noce, podczas których budziła się z krzykiem. Nadal czasami sprawdzała zamki kilka razy przed snem. Ja również miewałem chwile, kiedy dźwięk telefonu wywoływał we mnie niepokój.
Jednak przestaliśmy udawać, że nic się nie wydarzyło.
Kilka miesięcy później zostaliśmy wezwani na posiedzenie związane ze środkami zabezpieczającymi w postępowaniu dotyczącym Héctora i innych osób.
Prawnicy wyjaśnili nam, czego możemy się spodziewać. Nie był to jeszcze proces końcowy ani okazja do osobistej zemsty. Chodziło o rozpatrzenie wniosków i ochronę osób związanych ze sprawą.
Zobaczyłem teścia, gdy wszedł na salę w towarzystwie obrońców. Nadal miał na sobie idealnie skrojony garnitur. Szedł tak, jakby oczekiwał, że wszyscy natychmiast zrobią mu miejsce.
Kiedy dostrzegł Valerię, zatrzymał się na moment.
Moja żona przycisnęła do piersi teczkę z dokumentami.
Gdy nadeszła odpowiednia chwila, jej przedstawiciel prawny poinformował, że chce zabrać głos w ramach przysługujących jej uprawnień.
Valeria wstała.