W jednej z wiadomości ojciec napisał:

„Musimy zamknąć sprawę, zanim Claire wróci do domu. Potem będzie za późno”.

Richard odpowiedział:

„Jeśli dokumenty będą gotowe, nie będzie miała czego kwestionować”.

Kiedy przeczytałam te słowa, poczułam, jak robi mi się zimno.

Nie tylko wiedzieli, co robią.

Wiedzieli, że robią to bez mojej zgody.

I liczyli na to, że nie zdążę ich powstrzymać.

Trzy tygodnie po operacji dostałam pozwolenie na opuszczenie szpitala. Nadal poruszałam się o lasce, a każdy krok przypominał mi, jak daleko było jeszcze do pełnego powrotu do zdrowia.

Tego samego dnia otrzymałam wiadomość od Sophii:

„Mamy nowe dokumenty. Musimy doręczyć je wszystkim zainteresowanym stronom. Wiem, gdzie odbędzie się wesele”.

Przeczytałam wiadomość dwa razy.

Nie planowałam pojawiać się na ślubie Megan. Nie chciałam robić sceny ani zamieniać rodzinnego wydarzenia w publiczne przedstawienie. Sophia wyjaśniła jednak, że doręczenie dokumentów w miejscu, w którym znajdą się wszystkie zainteresowane osoby, może oszczędzić nam kolejnych tygodni unikania kontaktu.

Sala weselna znajdowała się w eleganckim hotelu na obrzeżach miasta. Była ogromna, z kryształowymi żyrandolami, białymi różami i złotymi dekoracjami. Kiedy weszłam do środka, goście właśnie zajmowali miejsca.

Megan stała przy wejściu w białej sukni. Wyglądała pięknie. Przez krótką chwilę przypomniałam sobie, jak jako mała dziewczynka biegała za mną po ogrodzie, prosząc, żebym nauczyła ją jeździć na rowerze.

Potem zobaczyłam ojca.

Stał obok baru, trzymając kieliszek szampana. Kiedy mnie zauważył, jego twarz natychmiast stężała.

– Co ty tutaj robisz? – zapytał, podchodząc do mnie.

– Przyszłam na wesele.

– Nie rób scen.

– Nie zamierzam.

Mama pojawiła się tuż za nim.

– Claire, proszę. Nie dzisiaj.

Spojrzałam na nią.

– To wy wybraliście dzisiejszy dzień na wydanie pieniędzy ze sprzedaży mojego domu.

– Nie musisz być okrutna – szepnęła.

– Okrutna?

Nie zdążyła odpowiedzieć, bo dołączyła do nas Sophia. Za nią szło dwóch pracowników odpowiedzialnych za doręczenie dokumentów.

Ojciec natychmiast zrozumiał, po co przyszliśmy.

– Nie tutaj – powiedział przez zaciśnięte zęby.

– Właśnie tutaj – odparłam. – Wszyscy jesteście na miejscu.

Megan podeszła do nas, unosząc suknię, żeby nie nadepnąć na jej tren.

– Claire! Co ty wyprawiasz?!

Jeden z pracowników zwrócił się do niej formalnie:

– Pani Megan Collins?

– Tak. O co chodzi?

Wręczył jej kopertę.

Następnie dokumenty otrzymał Tyler. Potem Richard Collins, mój ojciec i Laura Bennett, notariuszka, która również została zaproszona na wesele.

Na sali zaczęły się szepty.

Tyler otworzył kopertę i przebiegł wzrokiem po pierwszej stronie.

– Megan… – powiedział cicho.

– Co?

– Powiedziałaś, że wszystko jest legalne.

– Bo jest!

– W takim razie dlaczego twoja rodzina jest objęta postępowaniem?

Richard Collins podszedł do niego i wyrwał mu dokumenty z ręki.

– Nie rozmawiaj o tym tutaj.

– Wujku, co ty zrobiłeś? – zapytał Tyler.

Richard nie odpowiedział.

Wtedy Sophia podała ojcu kopię postanowienia sądu.

– Pańska córka zakwestionowała ważność aktu przeniesienia własności. Sąd zabezpieczył nieruchomość i środki pochodzące z transakcji. Wszelkie próby dalszego rozporządzania majątkiem mogą skutkować dodatkowymi konsekwencjami prawnymi.

Ojciec spojrzał na mnie z wściekłością.

– Zniszczyłaś wesele własnej siostry!

– Nie. Ty próbowałeś sfinansować je skradzionymi pieniędzmi.

Mama chwyciła mnie za ramię.

– Przestań! Ludzie patrzą!

Spojrzałam na jej dłoń. Natychmiast mnie puściła.

– Kiedy podpisywaliście dokumenty, też nie myśleliście o tym, kto patrzy – powiedziałam.

Megan miała łzy w oczach.

– Nienawidzę cię.

Te słowa nie zaskoczyły mnie tak bardzo, jak powinny.

– Wiem, że jesteś zła – odpowiedziałam. – Ale to nie ja podrobiłam twój podpis. To nie ja sprzedałam cudzy dom. I to nie ja wydałam pieniądze, które do mnie nie należały.

Tyler odsunął się od Megan.

– Powiedziałaś mi, że rodzice Claire pomagają wam finansowo. Mówiłaś, że dom został sprzedany za jej zgodą.

Megan spuściła wzrok.

– Tak miało być.

– Co to znaczy „tak miało być”?

Nie odpowiedziała.

Tyler odwrócił się do wuja.

– Wiedziałeś, że to nie jej podpis?

Richard milczał.

To milczenie powiedziało więcej niż jakiekolwiek wyjaśnienie.

Po chwili Tyler zdjął obrączkę, którą trzymał w dłoni przed ceremonią, i położył ją na stole.

– Nie mogę wziąć ślubu, nie wiedząc, w co zostałem wciągnięty.

Megan zaczęła płakać.

– Tyler, proszę…

– Powiedziałaś mi, że wszystko jest legalne.

– Chciałam tylko, żebyśmy mieli piękne wesele!

– Za czyj dom?

W sali zapadła cisza.

CZĘŚĆ 3

Ceremonia została odwołana jeszcze tego samego dnia. Goście zaczęli wychodzić, a dekoratorzy i obsługa weselna próbowali ustalić, kto zapłaci za poniesione koszty.

Nie czułam triumfu.

Nie było we mnie radości, kiedy zobaczyłam płaczącą siostrę ani kiedy ojciec zaczął krzyczeć na Richarda Collinsa. Byłam po prostu zmęczona. Zmęczona bólem, szpitalem, kłamstwami i rodziną, która potrafiła nazwać kradzież pomocą.

Wyszłam z sali, zanim ktokolwiek zdążył mnie zatrzymać.

Dwa tygodnie później Tyler oficjalnie zerwał zaręczyny. Okazało się, że Megan wiedziała o planowanej sprzedaży znacznie wcześniej, niż twierdziła. W wiadomościach do ojca namawiała go, żeby „nie pozwolił Claire wszystkiego zepsuć” i „załatwił sprawę, zanim wróci ze szpitala”.