– Właśnie to próbuję zrozumieć.

Pokazałam na telefonie wiadomość ze szpitala, w której potwierdzono, że jeśli do wtorku nie wpłynie cała należność, Sofía straci zarezerwowany termin operacji.

Matka wbiegła na scenę.

– Nie słuchajcie jej! Moja córka jest roztrzęsiona przez chorobę dziecka!

– W takim razie pokaż nam potwierdzenie przelewu, Graciela – odezwał się kobiecy głos.

To była Teresa, matka Fernandy. Powoli podniosła się z miejsca i podeszła do nas.

– Mój mąż i ja przekazaliśmy sto tysięcy peso. Chcę wiedzieć, czy te pieniądze trafiły do szpitala.

Matka zaczęła się pocić.

– Tereso, przecież wiesz, jak działają banki…

– Nie pytałam cię o banki. Pytam o pieniądze.

Zapadła przytłaczająca cisza.

W końcu matka spuściła głowę.

– Musieliśmy wykorzystać część pieniędzy, ale zamierzaliśmy je później zwrócić.

Poczułam, jak brakuje mi powietrza.

– Ile wykorzystaliście?

– Catalina, proszę…

– ILE, MAMO?!

Matka zamknęła oczy.

– Milion pięćdziesiąt tysięcy peso.

Przez salę przeszedł szmer oburzenia.

Z pieniędzy zebranych na operację serca Sofíi pozostało zaledwie trzysta sześćdziesiąt tysięcy peso.

– Na co wydałaś ponad milion peso? – zapytałam.

Matka wskazała na udekorowaną kwiatami salę, eleganckie stoły i ozdobne oświetlenie.

– Na to wesele. Pomogłam też Diego spłacić kilka długów. Myśleliśmy, że odzyskamy pieniądze z kopert weselnych, a potem jakoś zdobędziemy resztę.

Patrzyłam na nią, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszę.

– Wykorzystałaś pieniądze na operację mojej córki, żeby opłacić przyjęcie?

– To był ślub twojego brata! Nie mogłam pozwolić, żeby rodzina Fernandy pomyślała, że jesteśmy jakimiś biedakami!

Teresa cofnęła się o krok, przerażona.

– Graciela, nigdy nie wymagaliśmy od was żadnych luksusów. Ustaliliśmy jedynie podział kosztów. Mogłaś po prostu powiedzieć, że nie masz pieniędzy.

Matka rozpłakała się.

– Wy nie rozumiecie, co znaczy, kiedy twój syn żeni się z rodziną z wyższych sfer!

Fernanda, wciąż ubrana w suknię ślubną, podeszła do Diego.

– Powiedz mi, że o niczym nie wiedziałeś.

Brat spuścił wzrok.

– Fer, możemy porozmawiać o tym później…

– Nie. Chcę wiedzieć teraz. Wiedziałeś, że wydajecie pieniądze przeznaczone na leczenie chorego dziecka?

– Mama powiedziała, że Sofía może poczekać na operację w ramach ubezpieczenia społecznego…

Fernanda zakryła usta dłonią.

Poczułam, jak coś we mnie ostatecznie pęka.

– Wiedziałeś, że szpital czeka na przelew – powiedziałam. – Wczoraj usunąłeś mnie z grupy, żeby nikt się nie dowiedział.

Diego próbował się bronić.

– Nie zamierzałem pozwolić, żebyś zrujnowała mój ślub przez jakieś nieporozumienie!

Wtedy matka krzyknęła ze sceny:

– Dość! To Diego namówił mnie, żebyśmy wzięli te pieniądze! Powiedział, że po weselu wszystko oddamy!

Wszyscy odwrócili się w stronę mojego brata.

Fernanda, ze łzami w oczach, zadała mu jeszcze jedno pytanie:

– Diego… Czy to ty zdecydowałeś również, ile pieniędzy przeznaczonych na serce Sofíi wydamy na naszą podróż poślubną?

Mój brat znieruchomiał.

Jego kolejna odpowiedź zniszczyła ich małżeństwo, zanim jeszcze zakończyło się przyjęcie weselne.

CZĘŚĆ 3

– Tak – odpowiedział w końcu Diego. – Podróż poślubną też opłaciliśmy z tych pieniędzy. Ale przecież zamierzaliśmy je oddać! Nie rozumiem, dlaczego wszyscy robią z tego taką aferę!

Fernanda cofnęła się, jakby właśnie dostała policzek.

– Afera? – powtórzyła. – Mówimy o małej dziewczynce, która potrzebuje operacji serca!

– To moja siostrzenica! Oczywiście, że mi na niej zależy! – wrzasnął Diego. – Ale mama powiedziała, że może poczekać!

– A ty jej uwierzyłeś, bo tak było ci wygodniej? – zapytała Fernanda.

Brat nie odpowiedział.

Wtedy zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał.

Zdjęła obrączkę i położyła ją na stole.

– Dzisiaj rano wzięliśmy ślub cywilny, Diego. Ale złożę pozew o rozwód. Nie zamierzam budować rodziny z człowiekiem, który jest zdolny do czegoś takiego.

Matka krzyknęła.

– Fernanda, błagam! Nie niszcz swojego małżeństwa przez Catalinę!

Teresa stanęła między nimi.

– Graciela, twoja córka niczego nie zniszczyła. Sami zrobiliście to, kiedy postanowiliście wydać na wesele pieniądze przeznaczone na ratowanie Sofíi.

Diego próbował chwycić Fernandę za ramię, ale dziewczyna odsunęła się.

– Nie waż się mnie dotykać. I nie proś, żebym próbowała cię zrozumieć.

Patrzyłam, jak odchodzi w stronę rodziców, a jej biała suknia sunie po podłodze.

Sala przygotowana do świętowania małżeństwa stała się miejscem, w którym moja rodzina pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Wtedy Arturo, ojciec Fernandy, poprosił o mikrofon.

Był człowiekiem małomównym. Prowadził kilka firm, ale nigdy nie obnosił się ze swoim majątkiem. Kiedy przekazywał pieniądze na leczenie Sofíi, powiedział mi tylko, że żaden rodzic nie powinien samotnie przechodzić przez coś takiego.

– Chciałbym o coś zapytać – powiedział, patrząc na moją matkę. – Ile pieniędzy obecnie znajduje się na tym koncie?

– Trzysta sześćdziesiąt tysięcy peso – odpowiedziała.

– A ile potrzebuje szpital?

– Milion trzysta pięćdziesiąt tysięcy – wyjaśniłam.

Arturo spojrzał na żonę. Teresa dyskretnie skinęła głową.

– Catalino, podaj mi dane szpitala. Opłacę całą operację.

Zamarłam.

– Panie Arturo, nie mogę pana o to prosić…

– Niczego mnie nie prosisz. Sam podejmuję taką decyzję.

Moja matka natychmiast podniosła głowę.